Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tu baza Kotworków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tu baza Kotworków. Pokaż wszystkie posty
sobota, 14 lutego 2015
niedziela, 24 sierpnia 2014
I'm not dead, just broken
Ha! Jestem! Nie zginęłam! ghUlek melduje się z odmętów zamętu!
Miałam mieć całe wakacje, żeby odpocząć i tworzyć w spokoju, ale potem wypadły różne okoliczności życiowe - praca, przeprowadzka, generalny kocioł - i oto jestem, 24 sierpnia i czująca się, jakbym dopiero zaczynała urlop. A zgadnijcie, kto jutro rano idzie do pracy? Tak, ta pani.
Podzielę się więc trochę prywatą, żeby udowodnić, że naprawdę żyłam przez te ostatnie parę miesięcy.
..powiedziała, spędziła godzinę nad wybieraniem zdjęć, a następnie z powodu awarii przeglądarki straciła wszystko oprócz wstępu.
Na sutki Kozy z Tysiącem Młodych, mam dość.
Miałam mieć całe wakacje, żeby odpocząć i tworzyć w spokoju, ale potem wypadły różne okoliczności życiowe - praca, przeprowadzka, generalny kocioł - i oto jestem, 24 sierpnia i czująca się, jakbym dopiero zaczynała urlop. A zgadnijcie, kto jutro rano idzie do pracy? Tak, ta pani.
Podzielę się więc trochę prywatą, żeby udowodnić, że naprawdę żyłam przez te ostatnie parę miesięcy.
..powiedziała, spędziła godzinę nad wybieraniem zdjęć, a następnie z powodu awarii przeglądarki straciła wszystko oprócz wstępu.
Na sutki Kozy z Tysiącem Młodych, mam dość.
Macie tu randomowy napis na ścianie w bramie niedaleko Galerii MM w Poznaniu. A ja idę postrzelać do zombie.
niedziela, 19 stycznia 2014
Motylki dla ghUlka
[post ghUlka z tej samej okazji tutaj ]
[post opublikowany przez ghUlka, z powodu problemów Pat z komputerem]
Jak
już Ula wcześniej wspominała, robimy sobie prezenty bez okazji,
tj. okazje tworzymy same. Zwykle są to tematyczne prezenty, np. na
święta miało być coś ciepłego. Ostatnią okazją był dzień
dziecka, który, jak już wiecie, zmienił się w pojedynek motyl vs
kot :-)
Jestem średnio
zdolną osobą1,
więc zwykle muszę włożyć dużo pracy, pomysłu i serca, żeby
owoce moich starań coś przypominały. Tematy losowała Kocicha,
czyli mój domowy kot. Dla Uli wylosowała karteczkę "motyle"
i tu się zaczął problem, bo zrobienie motyla było dla mnie czarną
magią... nie miałam pomysłów, a raczej miałam tysiąc różnych,
ale żaden nie wydawał się być tym dobrym.. Tak wiec postanowiłam
poszukać inspiracji w internecie - kopalni wiedzy i pomysłów.. no
i się zaczęło.. jak tylko zobaczyłam te różnie wykonane
motylki, to zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy uda mi się w
krótkim czasie osiągnąć coś, co spodoba się Uli i zadowoli moje
artystyczne ja.
W trakcie poszukiwań
na stronie jednego z chomików znalazłam pomysł na motyla z butelki
plastikowej, pomalowany na zdjęciu robił super wrażenie, a po
przeczytaniu instrukcji i przyjrzeniu się zdjęciom stwierdziłam,
że to akurat na moje siły.
Tak więc, żeby
stworzyć motylki takie, jak w prezencie dla Uli, potrzebne będą :
-butelka plastikowa po
wodzie gazowanej najlepiej takiej 1,5l
-szablony motyli, które
dołączam poniżej
- czarny marker do
rysowania, najlepiej wodoodporny
- farby, ja użyłam
lakierów do paznokci, dały najlepszy efekt:-)
Pracę zaczynamy od
przygotowania motylków, wycinamy szablony, musimy jednak pamiętać,
żeby motylki nie były za duże, gdyż po wycięciu może się
zdarzyć, ze nasz motyl się zwinie. Po przygotowaniu szablonów
nanosimy je na butelkę z odciętym dnem - przyklejamy wewnątrz
butelki nasze motyle
Kiedy motyl jest już na
butelce, wycinamy go ostrymi nożyczkami...tylko trzeba uważać,
żeby czasem nie zrobić sobie przy tym krzywdy...
Mamy już naszego motyla..
teraz według uznania malujemy go. Przyznaję, że zanim zdecydowałam
się na lakiery po paznokci, trochę musiałam się namęczyć.
Próbowałam malować markerami, ale motyle wyszły mdłe i brzydkie.
Następnym wyborem były farby akrylowe , ale one tez nie zdały
egzaminu. W akcie desperacji - do oddania prezentu zostało mi kilka
godzin - zdecydowałam się na lakiery.
Tu widać już pomalowane
motylki.. Same w sobie nie są ładne, ale wykorzystane jako element
dekoracji zdają egzamin. Ja wykorzystałam je do ozdobienia albumu i
notesiku ręcznie zrobionego i uszytego przeze mnie, ale można
również stworzyć z nich obraz bądź wykorzystać je do dekoracji.
W wolnej chwili spróbuję stworzyć nowe i pokazać je inaczej.
P.S.s. Ula miała pomysł,
by wykorzystać te motylki jako część dekoracji do lampy..tego też
spróbujemy.. :-) :-) i podzielimy się z Wami wynikami, o ile będą
zadowalające...:-)
1Bzdura,
proszę wszelkie tego typu wzmianki w wykonaniu Pat traktować tak,
jak się traktuje "kurwy" w wypowiedzi dresa, to znaczy
jako pozbawione znaczenia przecinki. - przyp. ghUlek
piątek, 17 stycznia 2014
Bluzgatorium, czyli Bitwa o Skany || Swearatorium, or the Battle of Scans
[English version after the jump or here]
Witam ponownie po przerwie! Pochwalę się: na święta dostałam kombajn!
To znaczy, taki na biurko, nie taki na pole. Kto by mi dawał takie narzędzie destrukcji;) Tyle ostrzy...
Tak czy inaczej, poustawiałam wszystko jak trzeba, wydrukowałam coś, zaczęłam skanować... i nagle error. Żeby nie zanudzać: SZEŚĆ GODZIN PÓŹNIEJ...
...byłam w takim stanie, że aż zrobiłam o tym komiks.
Po czym zorientowałam się, że nie mogę go pokazać internetom, bo SKANER PRZECIEŻ NADAL NIE ODPOWIADA.
Machnęłam więc na to wszystko trzecią nogą i poszłam na rowerowy Tour de Wkurw po nocnym, zaplutym deszczem Poznaniu:)
A, następnego dnia w sumie znalazło się rozwiązanie, więc podziwiajcie mój gniew:
Witam ponownie po przerwie! Pochwalę się: na święta dostałam kombajn!
To znaczy, taki na biurko, nie taki na pole. Kto by mi dawał takie narzędzie destrukcji;) Tyle ostrzy...
Tak czy inaczej, poustawiałam wszystko jak trzeba, wydrukowałam coś, zaczęłam skanować... i nagle error. Żeby nie zanudzać: SZEŚĆ GODZIN PÓŹNIEJ...
...byłam w takim stanie, że aż zrobiłam o tym komiks.
Po czym zorientowałam się, że nie mogę go pokazać internetom, bo SKANER PRZECIEŻ NADAL NIE ODPOWIADA.
Machnęłam więc na to wszystko trzecią nogą i poszłam na rowerowy Tour de Wkurw po nocnym, zaplutym deszczem Poznaniu:)
A, następnego dnia w sumie znalazło się rozwiązanie, więc podziwiajcie mój gniew:
![]() |
| Tak, ćwiczę w stanie skrajnego wkurwu. Gdzieś ta energia musi pójść, to niech idzie w cy~cki;) |
piątek, 24 maja 2013
"Macie czasem tak?" - czyli zamiast wstępu. | "Has this happened to you? - by way of introduction
To zdarza się chyba każdemu.
Widzicie coś - w realu, w filmie, na rysunku, a może oczami wyobraźni - i nagle łapiecie się na tym, że mamroczecie do siebie. Leci to mniej więcej tak:
- Muszę to mieć! MUSZĘ! Znaczy, ten tego, no, nie że potrzebuję, ale tak bardzo chcęęę...
To, co nastąpi potem, zależy od człowieka.
Część ludzi zadowala się marzeniami.
Niektórzy zaczynają odkładać pieniądze, aby kupić przedmiot marzeń (a niektórzy, rzecz jasna, odkładać nie muszą).
Oczywiście, to też są dobre sposoby.
Ale...
Oczywiście, to też są dobre sposoby.
Ale...
My mówimy: hmm, a dałybyśmy radę to zrobić?
Po początkowej euforycznej burzy mózgów ('Łiiii! I tu będę miała takie te, i tu będę miała takie te...') przychodzi czas na długi i żmudny proces tworzenia właściwego. No i na problemy: z miejscem (jak to 'używać wyłącznie w dobrze wentylowanych pomieszczeniach'?!), z czasem (przygotować się do zajęć czy pomalować hełm... decisions, decisions...), z pieniędzmi na materiały, z umiejętnościami...
Do tego dochodzi jeszcze często nieznajomość materiałów, prowadząca w najlepszym wypadku do tego, że kolejna "ostateczna wersja" jest wyrzucana jako "chybiona próba materiałowa", a w najgorszym do prześmiesznych scen z cyklu "Kotworki kontra chemia i fizyka".
Naprawdę prześmiesznych. Nie żartuję. W bazie Kotworków powinien wisieć wielki banner z napisem 'Make ALL THE MISTAKES!'. Mimo całego rozsądku i zapobiegliwości jesteśmy spółką z nieograniczoną nieodpowiedzialnością. Serio.
Ale się nie dajemy. Pędzimy do ostatniej chwili, z językiem na brodzie, stając na głowie, kombinując, licząc, mierząc "na oko"i uprawiając taką karkołomną gimnastykę, jaka jest akurat niezbędna.
I wreszcie.. jest! Czasem Przecudny Efekt Końcowy +10 do reputacji, czasem Wielka Kupa, a czasem w ogóle niespodzianka.
Ktoś kiedyś powiedział, że nie liczy się cel, ale droga. Dla nas liczą się obydwa. I dlatego na blogu będziemy dokumentować wszystko: wzloty, upadki, posty "Jak to zrobić dobrze" i te "Jak tego NIE robić". A nawet "Co zrobić, jak pierdyknie".
Miłej lektury!
Kot i Pat
Subskrybuj:
Posty (Atom)



