[English version after the jump or
here]
Epbot to blog, który wywarł na mnie niesamowity wpływ, sprawił, że mam ochotę się chwalić tymi moimi 'dziwactwami'. Więc kiedy po dłuuuugim namyśle i OGROMNEJ dawce inspiracji od Jen wybrałam się na Pyrkon, wysłałam jej maila, bo chciałam jakoś podziękować.
I... odpowiedziała. Odpowiedziała emailem, który mnie, kurczę, totalnie rozwalił - siedzę ci ja sobie w dalekiej Polsce, a ona, gdzieś tam, napisała te parę słów SPECJALNIE DLA MNIE.
Muszę się przyznać, choć z niemałym wstydem: wtedy zapragnęłam być jedną z tych, którym w jej oczach się udało. Chciałam wejść w poczet tych cudownych ludzi, których pokazywała czasem na blogu: uśmiechniętych do zdjęcia, trochę onieśmielonych, trochę nerwowych, i TAKICH CUDOWNYCH...
Mój kostium, oczywiście, nie był cudowny. Ale robiłam go z miłością, lała się krew, pot, a czasami i łzy. Sama nie chciałam się przed sobą przyznać, jak bardzo chciałam, żeby ktoś go docenił.
Słuchajta, ludziska! Niedawno Jen
napisała specjalnego posta z serii 'Epbot Exemplars': Edycja 'Mój Pierwszy Konwent'.
I znalazłam się w nim. W mojej krzywej, zbitej po konwencie Deriglassoffa mordzie Vadera. W całej krasie moich brudnych macek i rozwiązanej sznurówki.
Ja... ja... dajcie mi chwilę, zemdleję i wracam.